Obserwacje lub inscenizacje lapie zazwyczaj przy pomocy swiatla i zamykam w czarnym pudelku. Tu staram sie je ubrac w slowa... .
RSS
czwartek, 18 marca 2010
wloch zle wygladal ostatnimi dniami - trudno sie dziwic.
wczoraj jednak dopadla go grypa zoladkowa i prawie zielony wrocil z pracy. 
tak wiec zaszyl sie w sypialni na reszte dnia a wieczorem okupowal kanape gdzie mial akurat wystarczajaco duzo sily aby ogladnac mecz pilki noznej barcelona-stuttgart. 
barca rzecz jasna rozmontowala przeciwnika - ale niczego innego sie nie spodziewalismy :)
dzis mialam wolne a wloch odchorowal co mial odchorowac - ja na szczescie nie wiem co to grypa zoladkowa. kiedy pierwsze najprawdziwsze wiosenne kosmyki slonca wkradaly sie do sypialni, postanowilsmy przedpolodnie spedzic w miescie - nad starbucksowa kawa, cieszac sie nadchodzaca wiosna i... spokojem.

mama z siostra wrocily z turcji - kotka w pensjonacie radosnie przygalopowala i nawet sie tym razem na nie nie obrazila. wlascicielka pensjonatu oznajmila ze kotka jest nadzwyczajna i potwierdzila tym samym to co ja juz dawno wiem - ona musi byc jakas reinkarnacja :) juz pare osob podobnie sugerowalo ;)

w sobote i niedziele bede miala calodniowe szkolenie. ciesze sie juz przeogromnie.

a wam zycze milego wieczoru.
17:47, ja_kolumbina
Link Komentarze (8) »
niedziela, 14 marca 2010
piatkowe spotkanie z grupa sie udalo. idea jest - czy uda nam sie ja zrealizowac toz to inna para butow, badac ja bedziemy w czwartek oraz piatek, gdzie bedzie chodzilo o nawiazywanie konkretnych kontaktow ktore sa niezbedne w zwiazku z realizacja tego calego projektu. nastepny caly weekend - od rana do wieczora - zajecia w zwiazku z rozwinieciem materialu od ideji po storyboard itp.

wczorajsze spotkanie z kolezanka z okresu naszego stazu w agencji bylo bardzo udane. ona mieszka w bylej stolicy, spotykamy sie naprawde rzadko ale kiedy uda nam sie spotkac to jest tak jak dawniej. powazne rozmowy gdzie streszczamy wszystko od ostatniego spotkania po glupawki do lez jak wczoraj :))) weekend rozpoczol i zapowiadal sie naprawde cudnie. 


niestety - niektore rzeczy wracaja jak bumerang - ostatnio juz wspominalam.
z rodzina wlocha nie utrzymuje kontaktu od okolo 5-u lat. 
te ktore mnie dluzej czytaja moze pamietaja ze stosunki byly dawniej wrecz patologiczne. 
dzis z rana jakies dziwne odglosy na sekretarce. na displeju numer matki wlocha. wloch oddzwonil i dowiedzial sie o jakiejs przemocy, o wezwanej policji itp. patologia na maksa. 
we mnie wszystko sie wywraca. jego matka nigdy nie byla ofiara, ona zawsze byla motorem wszelkich manipulacji w tej rodzinie.
obawiam sie dalszych emocjonalnych ale takze i finansowych konsekwencji dla wlocha ktory i tak ja juz razem z bratem wspomaga... .
czuje sie bezsilna oraz jak ktos kto ucieka, kto probuje chronic a oni nas i tak co jakis czas doganiaja... .
przykro mi.

popolodniu zwine sie na joge - przewietrzyc mozg.
12:03, ja_kolumbina
Link Komentarze (8) »
niedziela, 07 marca 2010
... co z tego wyniknie :)

wczoraj odbylo sie pierwsze zebranie w zwiazku z moim szkoleniem w zakresie filmu. 
przedstawienie docentow, plan zajec na kolejne 5 miesiecy oraz rozdzielenie grupy na dukomentalna i fikcyjna. 
zwinelam sie do dokumentalnej bo w tym zakresie bede mogla predzej polaczyc swoja prace z nowym medium.
z czego sie ciesze to jest fakt ze docenci to ludzie z ciekawym tlem.. m.i. operatorzy filmu ktorzy produkuja dla arte, 3sat, wdr itp. wiec poziom calkiem, calkiem.
ciekawa takze jestem na ile w tak krotkim czasie uda nam sie polaczyc teorie z praktyka - ale przyznaje ze bardzo mnie kreci poznanie takiej produkcji od pierwszej koncepcji ideji po sama produkcje, montaz oraz prezentacje latem na duzym ekranie.
w przyszly piatek spotykamy sie z nasza grupa pozaplanowo aby zbadac kilka ideji cd koncepcji i byc dobrze przygotowanym na kolejny weekend kiedy bedziemy ja przedstawiac :) jak widac wjechlai nam na embicje :P i bardzo dobrze, wazne aby ta energia zostala i nie rozmydlila sie gdzies pod drodze.

mama z siostra wymyslily wczoraj ze jutro by chcialy sie zwinac gdzies pod slonce. zreszta jutro beda mamy urodziny. i tak leca wiec do turcji poddac sie relaksujacym luksusom - obawiam sie aczkolwiek ze mama ani jednej nocy spokojnie nie przespi, bo to bedzie pierwszy raz kiedy mamy kotka (czytaj szefowa) spedzi tydzien w kocim pensjonacie.
dostalam numer telefonu do pensjonatu z prosba czy bym mogla regularnie dzwonic do kotki aby sie upewnic czy jej rowniesz jest luksusowo. 
przysieglam ze bede regularnie badac jej stan emocjonalny :D

poki co zadbam o swoj i zwine sie zaraz na joge,
milej niedzieli :)






14:32, ja_kolumbina
Link Komentarze (11) »
czwartek, 04 marca 2010
latania - szczegolnie tych krotkich lotow gdzie czlowiek po starcie zaczyna sie relaksowac a sekunde pozniej mu sie przypomina ze za moment samolot bedzie zaczynal "schodzic".
nie mowiac o spoznieniu samolotu wieczorem, przez ktore dopiero okolo polnocy bylam w domu.
przysiegam ze nastepnym razem wezme ICE. mniej stresu, mniej potencjalnych zmarszczek.

lubie hamburg. ma on swoje swiatlo. jest jasny, jasniejszy niz inne miasta, nawet jesli - jak prawie za kazdym razem gdy tam jestem - jest pochmurno.
o ludziach mowi sie ze sa na dystans - wcale nie jestem tego zdania a moze uwazam prawie kazdego za serdecznego zyjac juz tak dlugo w specyficznej nadreni... ;)

mialam na miejscu kilka spotkan a miedzy nimi czas aby sie poprzechadzac nad alster i po miescie a pod koniec odwiedzilam agencje dla ktorej m.i. pracuje. niedawno sie przeniesli do nowego oraz mniejszego lokalu... takie czasy.

milego dnia.




11:56, ja_kolumbina
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 01 marca 2010
kuzynka dopiero dzis nad ranem dojechala do santiago.
w argentynie przetrzymano ich w hotelu okolo jednej doby, poczym zorganizowano lot do mendozy a z mendozy transport autobusem (!!!) ktory trwal okolo 20h po zniszczonym chile. az mi sie nie dobrze zrobilo jak uslyszalam ze beda jechali a nie lecieli ale lotisko w santiago jest mocno zniszczone i nie wiadomo bylo kiedy by mogli przyleciec.
wierzowiec w ktorym sie miesci apartament kuzynki lezy w bardzo dobrej dzielnicy w samym centrum stolicy - sa ta bardzo nowoczesne budowle, przygotowane do tego typu wstrzasow, ktore - tyle ze rzecz jasna o mniejszej skali - czesto maja miejsce. tak wiec, z tego co wiemy, dom stoi i wokol wszystko takze. z infrastruktura, wiec ulicami, mostami, metro itp, jest gorzej ale i tak lepiej niz to co sie na wybrzezu wydarzylo.
kamien nam z serca spadl. tyle ze wiadomo, wstrzasy nadal sa pozatym zniszczenie jest przeogromne. do zwyklej codziennosci jest jeszcze daleko.

huragan ktory przewinol sie przez zachodnia europe takze u nas conieco pozamiatal. straze pozarne i pogotowie szalaly przez cale popolodnie i wieczor.
kolej wczoraj wieczorem juz w ogole nie jezdzila, wiec cale szczescie ze wszelkie szkody zostaly przez noc sprzatniete - siostra z rana miala pociag do h. na przesluchanie - cale szczescie wiec ze nie zostal skreslony.

z wlochem burza takze minela :) bylismy u mamy na kolacji gdzie goscili znajomi z izraela. bylo tak wesolo i raznie ze i wloch przestal byc nadety i po powrocie oznajmil ze "mu przeszlo".
no i dobrze. grunt to komunikacja. ze czasami jest bardziej dosadna.... no zdarza sie ;)

zycze milego startu w nowy i miejmy nadzieje ze optymistyczny tydzien.
12:51, ja_kolumbina
Link Komentarze (6) »
sobota, 27 lutego 2010
kuzynka wraz ze swoim partnerem miala dzis rano wyladowac w santiago de chile. od rana slyszy sie w wiadomosciach o ciezkim czesieniu ziemi oraz nadchodzacym tsunami wlasnie tam. kontaktu nie mamy, strona lotniska w santiago nie dziala. w momencie kiedy podwodne czesienie ziemi mialo miejce leciala nad pacyfikiem.

poki co staramy sie nie panikowac - aczkolwiek zoladek mam scisniety i bardzo sie martwie... .

kolejne male / niemale tsunami mialo wczoraj wieczorem miejsce. zbedna dyskusja na temat ktory dla mnie juz dawno nie jest tematem. ale pewne sprawy jak bumerang wracaja - niektorzy potrafia niektore rzeczy przeskoczyc inni nie. 
ja do tych pierwszych naleze - wloch do tych drugich a jego rodzinne perypetie ciagna sie przyslowiowo jak .... w .... . 
wloch lubi cd tego tematu chowac glowe w piasek - jak nie jeden mezczyzna cd swojej rodziny - ja nie. no to sie porobilo.


wyskoczylam do miasta aby sie oderwac a tam kolejne mini tsunami.
depeche mode goszcza od dwoch dni u nas w miescie. hotel w ktorym rezyduja jest w samym centrum a przed nim cale masy wielbicieli, fotografikow, telewizji itp. ucieklam spowrotem do domu.

martwie sie, jestem zla i tak dalej wymieniac bym mogla.

mimo wszystko milego weekendu.
14:36, ja_kolumbina
Link Komentarze (10) »
czwartek, 25 lutego 2010
... w poniedzialek bylam umowiona z kolezanka na wypad do kina.
kino o nazwie blackbox to t.zw. kino programowe. 
teraz akurat bedzie lecial cykl z filmami polanskiego. 
raz w miesiacu pokazuja tam takze filmy o wybitnych artystach - czytaj fotografikach ;)
tym razem byla kolej na "Eye Candy: The Crazy world of David LaChapelle". 
tu maly wycinek z innej dokumentacji (taaa... nauczylam sie wklejac filmiki, wiec chyba uzupelnie tam gdzie trzeba w innych wpisach - nie mowie, polubilam tego bloxa :)


film dokumentalny polecam tym ktorzy chca zrozumiec ze jego dzielo mimo wszystkich pozorow to nie do konca tylko i wylacznie rozowy oraz krzyczacy kicz.

po kinie byl wypad do pobliskiej nastrojowej kefejki i babskie pogaduchy do pozna :)
aha, nowy fryzur zrobil wrazenie ze tak nieskromnie powiem ;)

pozatym mam co robic, ale skok temperatury o jakies dobre +10°C ma jakis przerazajaco leniwy wplyw na moje tu i teraz. fakt ktory mnie dobija - kolejny tydzien bedzie mocny.

siostra dostala dwa dni temu zaproszenie na przesluchanie w operze w hamburgu - szukaja solowego mezzosopranu do najnowszej produkcji. przesluchanie bedzie mialo miejsce w poniedzialek. rano wiec jedzie - wieczorem wraca. nikt sie na nic nie nastawia, przygoda i emocje poprostu.

milego :)
18:42, ja_kolumbina
Link Komentarze (3) »
niedziela, 21 lutego 2010
... mialo miejsce. i to jakie!

bylam ciekawa salonu, nie powiem. 
drugie miejsce w konkursie na najlepszy salon niemiec w 2009. rownoczesnie salon nietypowy - wlascicielami sa mezczyzni okolo 40-tki - jeden z nich w typie punka, drugi troche mniej a kobieta ktora z nimi pracuje to absolwentka akademii plastycznej po ktorej sie na fryzjerke przekwalifikowala (ale tego faktu sie dopiero podczas ciecia dowiedzialam) :D 
... i ja do niej wlasnie trafilam.

salon sam w sobie miesci sie w starej kamienicy. sciany o kolorze kawy z mlekiem - zadnych dekoracji, bardzo purystyczny. na suficie sztukateria, meble fryzjerskie w kolorze czarnym cos w stylu retro. mialam uczucie ze to moze byc wreszcie "to".

zostalam poczestowana pysznym espresso oraz ciasteczkami wlasnej roboty, ktorych nie moglam tknac ze wzgledu na dr. montignaca ktory mi wciaz towarzyszy.

kiedy fryzjerka sie do mnie przysiadla i zapytala co mam w planie, powiedzialam prawie doslownie "robta co chceta" w zyciu tego jeszcze NIGDY do fryzjera nie rzeklam. zaufalam na maksa.

zauwazylam blysk w oczach fryzjerki. zaczela mi sie przygladac z wszystkich stron, pochwalila moja odwage i zaczelo sie modelowanie mojego nowego "ja" :P

niemal 70min pozniej goraco mi sie zrobilo.
dziewczyny, przedtem mialam poldlugie, cieniowane nie wiadomo co. bylam tak zdesgustowana po ostatniej wizycie u fryzjera, ze postanowilam pozwolic wlosom odrosnac conieco aby kolejny fryzjer mial wystarczajace pole do popisania sie.

efekt jest taki ze mozna by powiedziec ze

a.) wygladam jak idiotka :p
b.) wygladam jak postac z obrazu tamary lempickiej :)
c.) wygladam ja ludek z playmobil ;)
d.) wygladam jak pola negri :D

wybierzcie sobie co chcecie ;)

mam ultrakrotki bob z bardzo prosta grzywka. wygladam zupelnie inaczej i wloch sie martwi ze ludzie beda go o romans z nieletnia posadzali :P

podobam sie sobie!! w zyciu by mi samej taka koncepcja do glowy nie przyszla (doslownie oraz w przenosni)
przestalam sie czuc "przezroczysta".
jest to ekstremalna zmiana ale na taka bylam gotowa :))

trzeba sie jeszcze tylko do niej przyzwyczaic ;)





milego startu w nowy tydzien, wam zycze :D




18:58, ja_kolumbina
Link Komentarze (10) »
piątek, 19 lutego 2010
wrocilam od lekarki - wyniki w przyszlym tygodniu.
o 14h ide na obciach - ponoc jest tu taki rewelacyjny salon fryzjerski - bardzo "trendy", "hip" i co tam jeszcze.... ciekawam czy wroce takze "trendy" oraz "hip" czy jak zwykle po wizycie u fryzjera... wpadne w depresje ;)
poki co jestem bojowo nastawiona i mysle co bedzie to bedzie - czapek mam w domu w brod.

na kurs o ktorym wspominalam, zapisalam sie. czekam na potwierdzenie.

siostra dostala dwa tygodnie po dypolomie i po drugim przesluchaniu miejsce w chorze operowym w G. to jest taka tymczwasowa praca dla absolwentow wiec kokosow nie zarobi ale dobrze sie bedzie w jej zyciorysie prezentowala. 
rownoczesnie wrocila do swojej bylej pani prof. na lekcje ktore beda sie odbywaly dwa razy w miesiacu. a w lecie pisze sie na dwa kursy mistrzowskie w austrii oraz w lichtenstein.
tak wiec wszystko toczy sie jakos dalej i oto chodzi - zastuj deprymuje. mnie szczegolnie.

milego startu w weekend zycze! :)
10:57, ja_kolumbina
Link Komentarze (14) »
piątek, 12 lutego 2010
moj laptop ma co robic przez kolejne dwie godziny. niech sobie liczy.

rozwazam poszerzenie swojego spektrum - crossmedia i takie tam chodza mi po glowie. znaczy sie laczenie zdjecia z video, przyznam ze czuje pociag w tym kierunku. 
do nastepnego piatku musze zdecydowac czy sie pisze na taki podstawowy 5-o miesieczny kurs filmowy czy nie. koszta nie male, co drugi weekend od rana do wieczora praktyczne zajecia, nowe kontakty i mozliwosci. 
poki co zmieniam co dwie godziny decyzje. znajomy - operator filmowy - zacheca. zwiazek fotografikow wrecz zaleca. zdjecie i video coraz bardziej ze soba konkuruja, wiec warto jest ponoc poszerzyc swoje horyzonty.
no to mam co do myslenia.

wloch polecial na joge - ja sie nadal zle czuje wiec zostalam w domu. nastepny tydzien jest na maksa zaplanowany - nie wiem kiedy znalezc czas na wizyte u internisty - wloch juz od tygodni nalega.

kuzynka z polodniowej ameryki w ktorej od kilku lat zyje przyleciala. zadzwonila czy bym sie z nia, jej partnerem i z moja mlodsza kuzynka na tydzien do polski wybrala.
chetnie bym sie z nimi spakowala ale niestety nie mam jak. mam nadzieje na maj.
spotkamy sie wiec na klachy na lotnisku bo grafik ma napiety.

a tak pozatym drazni mnie ten karnawal. tu gdzie mieszkam to jedna z jego "stolic". cale szczescie ze w naszej "kolorowej" dzielnicy ani widu ani slychu po nim.
zycze wszystkim milego weekendu.
19:24, ja_kolumbina
Link Komentarze (15) »
 
1 , 2
| < Marzec 2010 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31